niedziela, 19 lipca 2015

Rozdział 5

"-Poczekaj!-krzyknęłam i pobiegłam do niego. Przybliżyłam się i pocałowałam w usta."

Rano. Wstałam bardzo późno, jakoś mi się nie śpieszyło. Powinnam być smutna ale po części się cieszę. Na pewno nie będę już sama w domu bo będzie Marcy, mam też najlepszą przyjaciółkę na świecie no i Leo. Podeszłam do szafy z której wyciągnęłam dresy i jakąś koszulkę. Nie miałam zamiaru nigdzie dziś wychodzić dlatego ubrałam wybrane rzeczy, włosy spięłam w luźnego koka i zeszłam na dół. Mamy nie ma, pewnie załatwia sprawy z ciocią i przyjazdem Marceliny. Wyciągnęłam z szafki miskę, nasypałam płatki i nalałam mleko. Z gotowym jedzeniem poszłam do salonu, usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor.
Paulina:
Wyciągnęłam z szafy białe spodnie, czarną koszulkę i poszłam pod prysznic. Gotowa zaszłam na dół, o dziwo nikogo nie było. Zrobiłam sobie śniadanie, zjadłam i wyszłam do szkoły.
-Hmm, ciekawe czy dzisiaj spotkam Kuby.-pomyślałam.-Może on wcale nie jest taki zły? Chciał się tylko zaprzyjaźnić a ja zrobiłam aferę. Całą drogę zastanawiałam się co ja mam zrobić, przecież nigdzie z nim nie pójdę a nawet gdyby, to co na to Charlie? Nie, nigdzie z nim nie idę. Dzisiaj znowu nie miało być Anki w szkolę, więc muszę się sama męczyć. Seba chyba dał już mi spokój, chyba. Po lekcjach wyszłam przed szkołę, gdzie zobaczyłam Leo.
-Cześć, co ty tutaj robisz?-zapytałam i podeszłam do niego.
-Cześć, czekam na mamę bo załatwia sprawy z moją szkołą.-oznajmił.
-To ty będziesz chodzić do naszej szkoły?
-Tak, Ania Ci nie powiedziała?
-Nie miałyśmy czasu pogadać, ale to super.-uśmiechnęłam się.
-Muszę iść, mama już wyszła, pa.
-Pa.-powiedziałam i wyszłam poza teren szkoły. Mam nadzieję że mama jest już w domu. Przed domem ujrzałam znajomą mi już sylwetkę.
-Kuba.-powiedziałam na głos na co chłopak odwrócił się w moją stronę.
-Cześć.-uśmiechnął się.
-Czego chcesz?
-Porozmawiać.-oznajmił.
-Niby o czym?
-O czym tylko chcesz.-znowu się uśmiechnął.
-Nie mam czasu.
 -Proszę.
-No dobra, ale nie tutaj.-pociągnęłam go za rękaw w stronę parku. Na miejscu usiedliśmy na ławce.
-Dobra, teraz mów czego chcesz?-zapytałam.
-Co z naszym spotkaniem?
-Właśnie się odbywa, pierwszy i ostatni raz.
-Nigdy nie mów nigdy.-uśmiechnął się cwaniacko.
-Ale z Ciebie żartowniś.-powiedziałam przez zęby.
-To jak, kino jutro?
-Chyba oszalałeś!-wrzasnęłam.-Nie ma mowy, zresztą jutro nie mam czasu.
-Będę na Ciebie czekać pod szkołą.-złapał mnie za nadgarstek i pocałował w policzek po czym sobie poszedł. Na ławce siedziałam jeszcze dobre 15 minut myśląc o tym co się przed chwilą zdarzyło.
-Do jasnej cholery po co ja z nim tutaj przyszłam?-pomyślałam po czym poszłam do domu. W mieszkaniu czekała już mama, nie chciałam jej się pokazywać bo zaczęły by się pytania- co się stało? Dlaczego jestem taka przygnębiona? I wiele więcej, znając moją mamę, gadułę. Po tym spotkaniu chciałam tylko wyłączyć telefon i pójść spać.
Ania:
Dzisiaj ma przyjechać Marcelina, trochę się boję. Nie widziałam jej z 10 lat.
-O, chyba już są.-usłyszałam pukanie do drzwi. Do domu weszła mama z piękną brunetką, bardzo się zmieniła odkąd jej nie widziałam.
-Hej Marcy!-podbiegłam do niej i ja przytuliłam. Była bardzo sztywna, to przez ten wypadek. Mam nadzieję że się oswoi.
-Cześć.-odpowiedziałam po chwili z lekkim uśmiechem na twarzy.
-Choć pokaże Ci twój pokój.-uśmiechnęłam się i złapałam kuzynkę za rękę prowadząc ją po schodach.
-O to twój pokój.-otworzyłam drzwi i razem z Marceliną weszłyśmy do środka. Dziewczyna stała w miejscu przypatrując się pokojowi.
-I jak Ci się podoba?-zapytała mama, która przyniosła walizkę.
-Jest piękny.-powiedziała.
-To my Cię zostawimy samą, rozpakuj się i przyjdź zaraz na obiad.-uśmiechnęła się. Nigdy nie widziała, swojej mamy takiej szczęśliwej, widocznie cieszy się z przyjazdu Marcy. Razem z rodzicielka zeszłyśmy na dół.
-Mamo, a Marcelina będzie chodzić rzem ze mną do klasy?
-Tak, już wszystko ustalone. Mam nadzieję że pokarzesz jej trochę miasta, co?
-Jasne, zaraz po obiedzie zabieram ją do skate parku.
-Już jestem, wy tu macie skate park?-do kuchni weszła Marcy.
-Żeby tylko jeden.-roześmiałam się.
-Dobra, dobra chodźcie jeść.-powiedziała mama.
Paulina:
Obudziłam się pod wieczór i od razu włączyłam telefon. Nigdy w życiu nie miałam tylu wiadomości. Dowiedziałam się że kuzynka Anki jest już na miejscu, nie mogę się doczekać kiedy ją poznam.

********************************************************************
Jest i piąty rozdział :) Jest mi bardzo wstyd że wstawiam rozdział dopiero po miesiącu ale są wakacje i ciężko mi było coś napisać, dlatego bardzo przepraszam i postaram się kolejny rozdział dodać szybciej, a i dodałam nowych bohaterów. Zapraszam do komentowania ♥♥♥












czwartek, 18 czerwca 2015

Rozdział 4

"Bez żadnego hałasowania zeszłam na dół gdzie siedziała moja mama to co robiła bardzo mnie zdziwiło..."

-Mamo, ty płaczesz?-zapytałam i podbiegłam do niej.
-Co się stało?-zapytałam po raz drugi. Nie słysząc odpowiedzi przytuliłam się do niej.
-Ciocia nie żyje.-usłyszałam głos rodzicielki na co się odsunęłam.
-Ciocia Beata?
-Tak.-zaczęła jeszcze bardziej płakać.
-Ale jak to się stało?-czułam jak łzy spływały mi po policzkach.
-Miała wypadek samochodowy.-oznajmiła.
-To co teraz z Marceliną?-głos mi zadrżał.
-Będzie musiała się tutaj przeprowadzić.
Po chwili na dół zszedł Leo.
-Dzień dob...co się stało?-zapytał i podbiegł w moją stronę.
-Kim ty jesteś? Co ty tutaj robisz?-zapytała mama.
-To Leo, mój kolega. Nocował tutaj.
-Zostawcie mnie samą.-rozkazała rodzicielka. Nie czekając pociągnęłam bruneta do swojego pokoju.
-Ania, co się stało?-zapytał.
-Bo, moja ciocia miała wypadek i, i ona nie żyje.-na te słowa rozpłakałam się jeszcze bardziej.
-Nie płacz, wszystko będzie dobrze.-przytulił mnie.
-Ja teraz muszę iść do domu ale przyjdę później a ty połóż się spać, okey?-pokiwałam głową.
Paulina:
Rano.
Obudziłam się gdzieś przed 6 więc miałam jeszcze dużo czasu. Podeszłam do okna, otworzyłam je.
-Ahh ale dzisiaj ładna pogoda, tak, dzisiaj będzie mój dzień.-powiedziałam i uśmiechnęłam się sama do siebie. Spojrzałam na krzesło które było odsunięte od biurka a na nim co? Bluza Charlsa, przed oczami stanął mi obraz wszystkich wydarzeń z wczorajszego dnia. Przybliżyłam bluzę bliżej twarzy i poczułam wspaniały zapach perfum chłopaka. Czułam jak by był to tylko sen, piękny sen. Odłożyłam bluzę na swoje miejsce i podeszłam do szafy z której wyciągnęłam koszulkę w arbuzy i krótkie spodenki. Poszłam do łazienki, po wyszykowaniu zeszłam na dół.
-Hej młoda!!-odwróciłam się, hah mama i jej język.
-No cześć.-uśmiechnęłam się.
-Co ty taka szczęśliwa, co?
-Piękny dzień, prawda?
-Ahh prawda, dobra chodź na śniadanie bo zrobiłam naleśniki.
-Oki.
Po śniadaniu pożegnałam się z mamą i wyszłam z domu. Oczywiście nie mogło być tak pięknie bo po drodze spotkałam bardzo znanego nieznajomego.
-Cześć.-uśmiechnął się.
-Hej?-odpowiedziałam.
-Idziesz do szkoły?-zapytał.
-Nie twoja sprawa.-spojrzał na mnie, widocznie był zły.
-Dobra powiem jasno co mam zrobić żebyś dał mi spokój?
-Haha.-zaśmiał się.-Hymm, umówić się ze mną.
-Chyba żartujesz.
-Nie, nie żartuję.
-Ale ty nawet nie znasz mojego imienia a ja twojego.
-Kuba.-wyciągnął rękę.
-Paulina.-podałam mu swoją dłoń.
-To jak umówisz się ze mną?
-Nie... To znaczy dzisiaj nie mogę.
-Ale...-przerwałam mu.
-Muszę już iść, cześć.-pobiegłam w stronę szkoły. Boże co ja robię? Ale patrząc z drugiej strony to on nie jest taki zły ale Charlie...
Doszłam do szkoły, Anki jeszcze nie ma. Hym może jest chora? Oby nie.
Po lekcjach postanowiłam zdzwonić do Ani ale nie odbiera. Dobra to dzwonię do Leo bo przecież muszę się dowiedzieć czemu jej nie było.
-Cześć.-powiedziałam.
-No hej.
-Leo, wiesz może czemu Ani nie było w szkolę? Bo nie odbiera ode mnie telefonu.
-Ehh bo jej ciocia miała wypadek i nie żyje.
-O jeju, ty jesteś u niej?
-Nie, będę za pół godziny.
-Okey, to ja do niej pójdę, pa.
-Cześć.-rozłączyłam się.
Po chwili byłam już pod domem Ani. Zapukałam do drzwi, otworzyła mi jej mama, nie była wcale taka smutna.
-Dzień dobry, jest Ania?
-Tak, jest, wejdź.-posłuchałam rozkazu i od razu poszłam do pokoju Anki.
-Hej miśka.-weszłam do środka.
-Cześć, ty już pewnie wiesz, tak?
-Tak, wiem, Leo mi powiedział.
-Ania nie martw się, będzie dobrze.-przytuliłam ją.
-Dziękuję, zawsze jesteś przy mnie gdy Cię potrzebuję.
-Przyjaciółki na zawsze?
-Na zawsze.
Parę minut później przyszedł Leo.
-Hej.-podbiegł do Ani.-Już lepiej?
-Tak, o wiele lepiej. Jedyne co mnie pociesza to to że moja kuzynka się tutaj przeprowadza.
-O to jednak są plusy i minusy wypa...
-Leo.-popatrzyłam na niego.
-Dobra to ja już pójdę.-powiedziałam.
-Odprowadzę Cię.-zaproponowała Anka.
Chwile później byłam już u siebie w domu. Spojrzałam na telefon a tam co? 8 nieodebranych połączeń od Charliego.
-Kurwa, pewnie się obraził.-powiedziałam sama do siebie. Dobra dzwonię do niego.
-Hej Charlie.
-No cześć, czemu nie odbierałaś?-zapytał.
-Byłam u Ani i nie usłyszałam dzwonienia.
-Yhym, okey to może spotkamy się dzisiaj?
-Jasne, to może u mnie?
-Ok, to za 20 minut?
-Yhy, cześć.-rozłączyłam się. Podeszłam do krzesła gdzie rano zostawiłam bluzę chłopaka, jednym ruchem założyłam ją na siebie i usiadłam na łóżku. Po 15 minutach blondyn był już u mnie.
-Hej.-pocałował mnie w policzek.
-No cześć.
-Fajna bluza.-uśmiechnął się.
-Hah no wiem.-odwzajemniłam, usiedliśmy na łóżku.
-To co robimy?-zapytał.
-Co tylko chcesz.
-Co tylko chcę?
-Hah, tak, tylko szybko decyduj.
-Dobra to włączamy jakąś fajną muzykę.-podszedł do laptopa i właczył Stay Young.
-Masz rację naprawdę fajna haha.-zaczełam się śmiać.
-Bo moja co nie? Haha.
-Skromny ty.
Ania:
Zostałam sama z Leo, próbował mnie rozśmieszać hym nawet mu wyszło.
-Zrobiło się już późno to ja już pójdę.-skierował się w stronę wyjścia.
-Poczekaj!-krzyknęłam i pobiegłam do niego. Przybliżyłam się i pocałowałam w usta.

********************************************************************
Czwarty rozdział :) przepraszam że tak późno ale musiałam poprawić kilka ocen bo to ostatni czas na poprawę. Mam nadzieję że was zaskoczyłam hihi zapraszam do komentowania ♥ ♥ ♥

piątek, 5 czerwca 2015

Rozdział 3

"Moja szybka reakcja pozwoliła nam nie upaść na ziemię za to byliśmy bardzo blisko, nasze usta prawie się stykały gdy..."

Usłyszeliśmy krzyki jakiś dziewczyn.
-Leo, Leo!- pobiegła jedna w naszą stronę a za nią cztery kolejne. Szybko odsunęłam się od chłopaka i zeszłam na bok. Leo zaczął się z nimi przytulać i robić zdjęcia. Nie czekając pobiegłam w stronę domu.
-Co ja sobie wyobrażałam?-pomyślałam.-Że będę z gwiazdą? Przecież on ma miliony fanek i każda marzy żeby z nim być. Doszłam do domu i od razu poszłam do swojego pokoju, cała zapłakana rzuciłam się na łóżko.
Paulina:
-Może się gdzieś przejdziemy?-zapytał blondyn.
-Jasne, tylko muszę się przebrać.-wstałam z łóżka i podeszłam do szafy. Otworzyłam drzwiczki gdy wypadła z niej moja gitara. Szybko podniosłam ją z ziemi i próbowałam schować na miejscę.
-Mogę?-chłopak wstał z łóżka.
-Tak, tak.-podałam mu przedmiot. Charlie usiadł i zaczął grać shining star. Po skończeniu chłopak zapytał:
-Umiesz grać?
-Nie, kiedyś chciałam się nauczyć ale mi przeszło a teraz jestem za stara.
-Nigdy nie jest się za starym na muzykę. Choć pokażę Ci.-Charls podał mi gitarę i usiadł koło mnie.
-Jedną rękę daj tu, na górne struny a drugą na dolne. Właśnie tak, teraz przyciśnij górne struny.-blondyn przyłożył rękę do mojej i spojrzał mi w prosto w oczy, zrobiłam to samo zerkając na jego usta. Zamiast pociągnąć za strunę przybliżyłam się do niego. Już mieliśmy zetknąć swoje usta ze sobą gdy usłyszałam kroki. Z prędkością światła odsunęłam się od niego i pobiegłam w stronę drzwi.
-Cześć.-do pokoju weszła mama.-Oo, nie przeszkadzam?
-Nie, nie i tak już idziemy.-odpowiedziałam i pociągnęłam chłopaka za rękę. Wyszliśmy z domu i skierowaliśmy się w stronę parku. Całą drogę rozmawialiśmy, można powiedzieć że o wszystkim. Doszliśmy na miejsce, wybraliśmy pierwszą lepszą ławkę i usiedliśmy. Po ponad 20 minutach ściemniło się i zaczął padać deszcz. Kurcze, akurat teraz.
-Idziemy?-zapytałam.
-Tak, chodźmy ale weź to.-podał mi swoją bluzę.
-Nie mogę, będziesz chory.-zaprotestowałam.
-Nie gadaj, tylko ubieraj bo zmokniesz.
Ania:
Zasnęłam. Obudziłam się po godzinie a dokładniej to dzwonek do drzwi mnie obudził. Szybko zbiegłam ze schodów zastanawiając się kto to może być. Otworzyłam drzwi a za nimi ujrzałam bruneta.
-Leo? Co ty tutaj robisz?
-Zostawiłaś deskę.-wyciągnął zza pleców przedmiot i mi go podał.
-Mogę wejść?-zapytał.
-Jasne.-sama nie wiem czemu go wpuściłam chciałam powiedzieć nie ale nie umiałam mu odmówić.
-Ania, ty płakałaś?-zapytał z przejęciem.
-Ja? Nie, no coś ty, niby czemu?
-Bo poszłaś sobie, myślałem że coś się stało.
-Nie, nic się nie stało.-uśmiechnęłam się.
-Okey, to ja już pójdę bo zaczyna padać.-podszedł do drzwi.
-Nie, zostań jeszcze się przeziębisz a mojej mamy jeszcze nie ma.
-Nie chcę się narzucać.
-Chodź.-pociągnęłam go za rękaw.-I tak wystarczająco zmokłeś.
-Okey.-chłopak ściągnął bluzę i buty.
-To ja idę zrobić jakąś kolację.-oznajmiłam.
-To ja dzwonię do mamy i idę Ci pomóc.
-Dobrze.-powiedziałam i poszłam do kuchni.
-Już jestem.-podszedł w moją stronę.-I mam dla Ciebie niespodziankę.
-Oo to opowiadaj.
-Po kolacji.-uśmiechnął się.
-Hah okey.-zaczęłam kroić pomidora.
-Pomóc Ci?
-Jakbyś mógł to w chlebaku jest chleb, za tobą deska a tam w szufladzie nóż.
-Okey.-uśmiechnął się i wykonał polecenie. Kończyłam już kroić gdy usłyszałam krzyk.
-Ałł!-zerwałam się i podeszłam do bruneta.
-Co się stało?
-Nic, tylko lekko skaleczyłem się w dłoń.
-Lekko? Człowieku krew Ci się leje jak wodospad. Chodź do łazienki tam mam apteczkę.
Po opatrzeniu dłoni Leo wróciliśmy do kuchni.
-Mówiłam Ci już że jesteś ciamajdą?
-Tak, już drugi raz dzisiaj.
-Hah, chodźmy już jeść.
Po kolacji poszliśmy do mojego pokoju.
-I co z tą niespodzianką?-usiadłam na łóżku.
-Będziemy chodzić razem do klasy.
-Naprawdę?
-Tak.-uśmiechnął się.
-To super.-wstałam i się do niego przytuliłam.-Dobra to ja idę pod prysznic, będę za 15 minut.
-Okey, to czekam.-mrugnął do mnie.
Paulina:
W połowie drogi rozpadało się jeszcze bardziej więc zaczęliśmy biec aż dotarliśmy pod mój dom.
-Dziękuję.-już miałam ściągać bluzę gdy ten zaprotestował.
-Oddasz mi jutro.-uśmiechnął się. Spojrzałam mu w oczy i przybliżyłam. Chłopak nie czekając na kolejny mój ruch pocałował mnie. Czułam się jak w siódmym niebie póki nie ocknęłam się że jestem cała mokra. Odsunęłam się od niego, uśmiechnęłam i przytuliłam po czym poszłam do domu.
Ania:
Przebrałam się i wyszłam z łazienki. Leo siedział na łóżku i szukał czegoś na telefonie.
-Już jestem, włączamy jakiś film?
-Pewnie, może "Gwiazd naszych wina"?
-Taak, uwielbiam to.
-Okey, to już włączam.
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam ale obudziłam się bardzo wcześnie, Leo jeszcze spał. Bez żadnego hałasowania zeszłam na dół gdzie siedziała moja mama to co robiła bardzo mnie zdziwiło...

********************************************************************
Jest i trzeci rozdział :) przepraszam że tak późno, nie miałam czasu ale jednak udało mi się coś skleić. Zapraszam do komentowania miśki xx




sobota, 30 maja 2015

Rozdział 2

"Chwilę później znużył mnie głęboki sen."

Rano:
Zaspałam. Super, budzik mi nie zadzwonił a mamy już pewnie nie ma. Jak zwykle. Wyciągałam z szafy jeansy i czarny T-shirt po czym poszłam pod prysznic. Po prysznicu ubrałam się w wybrane ubrania. Zostało mi 20 minut. Nie czekając dłużej wyszłam z domu.
Paulina:
Całą noc myślałam o Charliem przez co nie mogłam spać dlatego teraz mogę iść straszyć. Wyciągnęłam z szafy czarne rurki, bordowy top i poszłam pod prysznic. Po ubraniu się zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół.
-Cześć mamo.-powiedziałam po czym ubrałam buty.
-No cześć.-odpowiedziała-Ty już idziesz?
-Tak.
-To pa, a i dzisiaj wrócę później.
-Okey, pa.-odparłam i wyszłam. Dotarłam do szkoły gdzie czekała już Anka.
-Hej miśka-powiedziała i mnie przytuliła.
-No hej-odpowiedziałam.- Idziemy już pod klasę?
-Yhy, chodźmy.
Okazało się że pierwszą lekcję nam odwołali więc postanowiłyśmy pójść się przewietrzyć. Oczywiście przed szkołą stał Sebastian ze swoją bandą. Stop, ej przecież ja znam tego chłopaka, tak to on, on mnie wczoraj zaczepiał w drodze do szkoły. No tak, mogłam się tego spodziewać że to kolega Seby. Cholera, chyba mnie zobaczył.
-Chodźmy stąd-powiedziałam szeptem do Ani i pociągnęłam ją za rękę. Bez sprzeciwów Ani wyszłyśmy za teren szkoły.
-To był on.-odrzekłam.
-Ale kto?-zapytała.
-Kolega Seby, to on mnie wczoraj zaczepiał.
-Hah, to już wszystko wiadome.
-Niby co?
-Seba się na tobie odgrywa.
-To na pewno, ale przecież wiesz nie miałam wyjścia musiałam mu odmówić, ja nic do niego nie czuję.
-Jak nie do niego to do kogo?
-Właśnie chciałam z tobą o tym porozmawiać.
-Niech zgadnę, chodzi o Charliego?
-Tak, nie, to znaczy tak no bo wiesz co to miłość do idola?
-No tak.
-Bo ja czuję coś więcej.
-Zakochałaś się?!
-Tak ale co w tym dziwnego? A tobie nie podoba się Leo?
-Paula, wiesz że nie chcę zaczynać tego od nowa, zresztą idziemy już do szkoły?
-Hah wiedziałam.
Doszłyśmy do klasy, zostało nam jeszcze 15 minut. Pod klasą pustki, więc byłyśmy same. Ania wyjęła książkę z plecaka i zaczęła czytać. A ja? Ja nie mogę przestać o nim myśleć, przed oczami mam jego cudowny uśmiech i piękne błękitne oczy. Muszę się czymś zająć i już o nim nie myśleć, jestem tylko jedną z fanek. Po lekcjach wyszłyśmy ze szkoły i tam czekałyśmy na chłopaków.
-Ej, to ja jeszcze wskoczę do toalety się poprawić, idziesz ze mną?
-Nie, ja poczekam przed szkołą-odpowiedziałam.
-Okey, to za 5 minut będę.-oznajmiła i poszła do szkoły.
Już nie mogę się doczekać kiedy go zobaczę.
-Hej mała.-usłyszałam zza pleców znajomy głos. To znowu on. Odwróciłam się w jego stronę i zapytałam:
-To znowu ty? Czego ode mnie chcesz?
-Źle zaczęliśmy, chciałbym to naprawić.
-Haha proszę Cię, daj mi spokój.
-Śmieszy Cię to? Naprawdę chciałbym żebyśmy się bardziej poznali.
-Ale ja nie chcę-odwróciłam się na pięcie.
-Poczekaj.-złapał mnie za rękę i przybliżył do siebie.
-Puść mnie.-zaczęłam go szarpać a on jeszcze bardziej się do mnie przybliżał.
-Proszę, ja nie chcę.-łzy nabierały mi się w kącikach oczu.
-Hah, nie płacz przy mnie nic Ci się nie stanie.
-Zostaw mnie!-ponownie zaczęłam się się szarpać po czym kopnęłam go w kroczę i się uwolniłam.
-Paula.-odwróciłam się, był to Charls.
-Charlie.-pobiegłam w jego stronę i rzuciłam się w jego ramiona
-Ty suko!-krzyknął nie znajomy.
-Nie mów tak do niej!-Charlie oderwał się ode mnie i podszedł w jego stronę.
-Bo co mi zrobisz?-zapytał skręcając się z bólu.
-Odpierdol się od niej!!
-Jeszcze tego pożałujesz.-powiedział i odszedł.
-Dziękuję.-chłopak odwrócił się w moją stronę i się uśmiechnął.
-Odprowadzić Cię do domu? Bo mieliśmy gdzieś pójść ale nie wiem czy jeszcze chcesz.
-Charlie, przepraszam ale nie mam siły.-chłopak posmutniał.-Ale możemy iść do mnie.
-Jasne, to idziemy?
-Tak, tylko muszę napisać do Ani że już poszłam.
Całą drogę milczeliśmy aż doszliśmy do mojego domu. Po wejściu od razu skierowaliśmy się w stronę mojego pokoju.
-Paula?
-Tak?-usiedliśmy na łóżku.
-Czego ten chłopak od Ciebie chcę?
-Nie wiem, przyczepił się wczoraj do mnie i dzisiaj przyszedł pod moją szkołę.
-Już nie przyjdzie.
-Mam nadzieję, to jakiś psychopata.
-Nie martw się, będzie dobrze.-przytulił mnie.
-Dziękuję, że po mnie przyszedłeś.-powiedziałam nie odrywając się od niego.
Ania:
Dostałam SMS od Pauli że poszła już z Charliem do domu. Coś między nimi iskrzy, ale wszystkiego dowiem się jutro w szkolę. O, ktoś dzwoni, to Leo.
-Hej miśka.
-No hej.
-Może się dzisiaj spotkamy?
-Jasne.
-To za 30 minut w skateparku?
-Okey, pa.
-Cześć.
O jezu, jestem z nim umówiona, sama, bez nikogo. Nie mogę się doczekać ale teraz muszę iść szybko do domu po deskorolkę.
30 minut później:
Dochodzę już na miejscę, o Leo już jest.
-Cześć.-powiedział i pocałował mnie w policzek.
-Hej.
-Idziemy usiąść?
-Jasne.-odpowiedziałam po czym skierowaliśmy się w stronę ławki, gdy nagle Leo potknął się o kamień.
-Haha, ciamajda.-wybuchnęłam śmiechem.
-Ciamajda? Osz ty, zaraz Cię złapię.Rzuciłam deskę na ziemię i zaczęłam uciekać. Oczywiście Leo mnie dogonił i wpadł we mnie. Moja szybka reakcja pozwoliła nam nie upaść na ziemię za to byliśmy bardzo blisko, nasze usta prawie się stykały gdy...


**************************************************************************
Jest i drugi rozdział :) akcja się już trochę rozwineła więc myśle że wam się spodoba.
Zapraszam do komentowania i zadawania pytań na asku którego znajdziecie w kontaktach
xx

wtorek, 26 maja 2015

Rozdział 1

Nowy dzień. Rano.
Paulina:
Wyciągnęłam z szafy jeansy, biały top i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam się, ubrałam wybrane ubranie i zrobiłam lekki makijaż. Włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Gotowa do wyjścia zeszłam na dół na śniadanie.
Ania:
Wzięłam z szafy czarne rurki, czerwoną koszulę i poszłam do łazienki. Wyszykowana zeszłam na dół gdzie już nikogo nie było.
Paulina:
Do szkoły mam pięć minut drogi więc wcale się nie śpieszyłam.
-Hej mała-usłyszałam nie znajomy głos zza pleców. Odwróciłam się i zobaczyłam wysokiego bruneta. Ignorując jego słowa poszłam dalej.
-Może byś mi odpowiedziała?-złapał mnie za nadgarstki  i przysunął do siebie.
-Puść mnie-krzyknęłam.
-A jak nie, to co?-uśmiechnął się cwaniacko.
 -To zacznę krzyczeć-odpowiedziałam przez zęby. Nic nie mówiąc ścisnął mnie jeszcze bardziej.
-Ałł, to boli-zaczęłam wrzeszczeć i się szarpać. Naprawdę nikt tego nie widział?
-Zostaw ją-usłyszałam dość znany mi głos. Przecież to... to Charlie. Dobrze myślałam, moim oczom ukazał się wysoki blondyn. Nie znajomy odsunął mnie od siebie nadal trzymając mnie za nadgarstki.
-A co zabronisz mi?-zapytał lekceważąco i puścił moje ręce.
-Spieprzaj stąd-powiedział blondyn. Nieznajomy nic nie mówiąc odszedł a Charlie odwrócił się w moja stronę.
-O matko Charlie, dziękuję-powiedziałam i się do niego przytuliłam co on odwzajemnił.
-Wiesz jak mam na imię?-zapytał nie oczekując odpowiedzi.
-Tak, uwielbiam Was.
-To może się dzisiaj spotkamy?-zapytał nieśmiało.
-Przedstawię Ci Leo-dodał.
-Tak, tak-odpowiedziałam-Tylko teraz mam szkołę i zaraz się spóźnię.
-To przyjdziemy po Cibie pod szkołę o 13,okey?
-Okey
-Do zobaczenia-powiedział i mnie przytulił.
-Do zobaczenia-odpowiedziałam i poszłam do szkoły.
Do dzwonka zostały 3 minuty. Mogło być gorzej. Z szatni poszłam do klasy gdzie czekała już Ania.
-Hej-powiedziała.
-Cześć-odpowiedziałam.
-Co ty taka szczęśliwa?
-Nie zgadniesz kogo przed chwilą spotkałam.
-No kogo?
-Charliego. Tak tego Charliego, Charliego Lenehan.
-O kurwa, naprawdę?
-Tak i jeszcze jesteśmy z nimi umówione po szkolę.
-O matko, ale jak go spotkałaś?
-A bo jakiś chłopak mnie zaczepił i zaczął się ze mną szarpać a Charlie mnie uratował a na koniec przytulił.
-O jejku, jakie to słodkie. Aww
-Słodkie? Bo ktoś mnie zaczepiał?-zapytałam.
-Haha ale Charlie Cię uratował.-wybuchnęła śmiechem gdy zadzwonił dzwonek. Pierwsza lekcja? Matematyka.
-Wyciągamy kartki i piszemy kartkówkę-oznajmiła nauczycielka.
-Nieee-krzyknęła cała klasa.
-Umiesz?-zapytałam Ani.
-Umiem, nie martw się.-odpowiedziała.
-To dobrze.
Napisałam już ten mini sprawdzian i poszłam odnieść gdy nagle znalazłam się na podłodze. Tak. Ktoś podstawił mi nogę. No tak, mogłam się tego spodziewać był to Sebastian, kiedyś chciał się ze mną umówić ale go olałam, od tej pory wyżywa się na mnie. Nie zwlekając wstałam i powiedziałam:
-Dość długie nogi masz jak na chłopaka, spokojnie mógł byś być dziewczyną Seba.
Cała klasa wybuchnęła śmiechem a Sebastian zrobił się czerwony. Reszta lekcji minęła szybko, nim się obejrzałyśmy a przed szkołą czekał już Charlie i Leo. Szybko pobiegłyśmy do nich i rzuciłyśmy się w ramiona, co oni odwzajemnili po czym poszliśmy się przejść do parku. Całą drogę rozmawialiśmy, tak dużo się o nich dowiedziałyśmy ale od tej innej strony, strony normalnego człowieka. Nadal nie mogę w to uwierzyć oni są tacy wspaniali a zwłaszcza Charlie, taki nie śmiały a zarazem słodki. Kiedy zrobiło się już późno, chłopcy odprowadzili nas do domu. Wymieniliśmy się telefonami po czym przytulili nas i poszli. Nie czekając dłużej poszłam do swojego domu gdzie czekała już na mnie zniecierpliwiona mama.
-Gdzie ty byłaś?-zapytała.
-Yyyy... byłam u Ani, robiłyśmy prezentację na polski i trochę się zasiedziałam.-odpowiedziałam.
-No dobrze, zjesz coś?
-Nie, nie jestem głodna.
Nie lubię okłamywać mamy, ale nie uwierzyłaby mi że byłam z chłopakami z BAM, zresztą nie chciałabym żeby o tym wiedziała. Poszłam do swojego pokoju po czym włączyłam swoją ulubioną muzykę, wzięłam piżamę i poszłam pod prysznic. Dobrze mi to zrobiło, mogłam się odprężyć po dzisiejszych wydarzeniach. Po prysznicu od razu poszłam pod kołdrę po czym wzięłam telefon. Jedna wiadomość, to od Charliego.
Od: Charlie
       Hej :)
Do: Charlie
       No hej :)
I tak rozmowa ciągnęła się do 2 nad ranem kiedy postanowiliśmy pójść już spać. Oczywiście umówiliśmy się że jutro... to znaczy dzisiaj się spotkamy.
Ania:
Po spotkaniu z chłopakami poszłam do swojego domu. Mama już dawno poszła spać no bo przecież jutro musi wstać do pracy. Ehhh nawet nie zapyta się mnie gdzie byłam? Czy jest mi źle? Czy jestem szczęśliwa? Tak, tym razem jestem mega szczęśliwa, tak się cieszę że ich spotkałam i ten Leo, cudowny. Z rozmyśleń wyrwał mnie dzwonek telefonu. Był to SMS od Leo.
Od: Leo
       Cześć ;)
Do: Leo
       Hej
Nie minęło dużo czasu a Leo musiał iść pomóc mamie, sama nie wiem w czym ale to takie słodkie, hyh pomocnik. Chwilę później znużył mnie głęboki sen.


**********************************************************************************
I mamy pierwszy rozdział, mam nadzieję że wam się spodoba.
Zapraszam do komentowania ;) 




sobota, 23 maja 2015

Prolog

Kolejny dzień. Kolejny okropny dzień. Szkoła, dom i tak całe pięć dni w tygodniu. Lubię szkołę ale nie osoby z niej. Przyjaźnię się z Anią, moją przyjaciółką, tylko ona jest normalna z tłumu rozpieszczonych dzieci dla których najważniejsza jest zabawa, alkohol i papierosy. Nie jestem sztywna ale do dobrej imprezy nie jest potrzebne piwo czy wódka. Oprócz Ani mam jeszcze idoli. Bars and Melody, są dla mnie bardzo ważni, kocham ich. Tak. Jak można kochać osoby które nie wiedzą o twoim istnieniu? Jednak można a moim marzeniem jest ich spotkać, poznać, przytulić. Mieszkam w tym samym mieście co oni i nadal wierzę że ich spotkam.