"-Poczekaj!-krzyknęłam i pobiegłam do niego. Przybliżyłam się i pocałowałam w usta."
Rano. Wstałam bardzo późno, jakoś mi się nie śpieszyło. Powinnam być smutna ale po części się cieszę. Na pewno nie będę już sama w domu bo będzie Marcy, mam też najlepszą przyjaciółkę na świecie no i Leo. Podeszłam do szafy z której wyciągnęłam dresy i jakąś koszulkę. Nie miałam zamiaru nigdzie dziś wychodzić dlatego ubrałam wybrane rzeczy, włosy spięłam w luźnego koka i zeszłam na dół. Mamy nie ma, pewnie załatwia sprawy z ciocią i przyjazdem Marceliny. Wyciągnęłam z szafki miskę, nasypałam płatki i nalałam mleko. Z gotowym jedzeniem poszłam do salonu, usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor.
Paulina:
Wyciągnęłam z szafy białe spodnie, czarną koszulkę i poszłam pod prysznic. Gotowa zaszłam na dół, o dziwo nikogo nie było. Zrobiłam sobie śniadanie, zjadłam i wyszłam do szkoły.
-Hmm, ciekawe czy dzisiaj spotkam Kuby.-pomyślałam.-Może on wcale nie jest taki zły? Chciał się tylko zaprzyjaźnić a ja zrobiłam aferę. Całą drogę zastanawiałam się co ja mam zrobić, przecież nigdzie z nim nie pójdę a nawet gdyby, to co na to Charlie? Nie, nigdzie z nim nie idę. Dzisiaj znowu nie miało być Anki w szkolę, więc muszę się sama męczyć. Seba chyba dał już mi spokój, chyba. Po lekcjach wyszłam przed szkołę, gdzie zobaczyłam Leo.
-Cześć, co ty tutaj robisz?-zapytałam i podeszłam do niego.
-Cześć, czekam na mamę bo załatwia sprawy z moją szkołą.-oznajmił.
-To ty będziesz chodzić do naszej szkoły?
-Tak, Ania Ci nie powiedziała?
-Nie miałyśmy czasu pogadać, ale to super.-uśmiechnęłam się.
-Muszę iść, mama już wyszła, pa.
-Pa.-powiedziałam i wyszłam poza teren szkoły. Mam nadzieję że mama jest już w domu. Przed domem ujrzałam znajomą mi już sylwetkę.
-Kuba.-powiedziałam na głos na co chłopak odwrócił się w moją stronę.
-Cześć.-uśmiechnął się.
-Czego chcesz?
-Porozmawiać.-oznajmił.
-Niby o czym?
-O czym tylko chcesz.-znowu się uśmiechnął.
-Nie mam czasu.
-Proszę.
-No dobra, ale nie tutaj.-pociągnęłam go za rękaw w stronę parku. Na miejscu usiedliśmy na ławce.
-Dobra, teraz mów czego chcesz?-zapytałam.
-Co z naszym spotkaniem?
-Właśnie się odbywa, pierwszy i ostatni raz.
-Nigdy nie mów nigdy.-uśmiechnął się cwaniacko.
-Ale z Ciebie żartowniś.-powiedziałam przez zęby.
-To jak, kino jutro?
-Chyba oszalałeś!-wrzasnęłam.-Nie ma mowy, zresztą jutro nie mam czasu.
-Będę na Ciebie czekać pod szkołą.-złapał mnie za nadgarstek i pocałował w policzek po czym sobie poszedł. Na ławce siedziałam jeszcze dobre 15 minut myśląc o tym co się przed chwilą zdarzyło.
-Do jasnej cholery po co ja z nim tutaj przyszłam?-pomyślałam po czym poszłam do domu. W mieszkaniu czekała już mama, nie chciałam jej się pokazywać bo zaczęły by się pytania- co się stało? Dlaczego jestem taka przygnębiona? I wiele więcej, znając moją mamę, gadułę. Po tym spotkaniu chciałam tylko wyłączyć telefon i pójść spać.
Ania:
Dzisiaj ma przyjechać Marcelina, trochę się boję. Nie widziałam jej z 10 lat.
-O, chyba już są.-usłyszałam pukanie do drzwi. Do domu weszła mama z piękną brunetką, bardzo się zmieniła odkąd jej nie widziałam.
-Hej Marcy!-podbiegłam do niej i ja przytuliłam. Była bardzo sztywna, to przez ten wypadek. Mam nadzieję że się oswoi.
-Cześć.-odpowiedziałam po chwili z lekkim uśmiechem na twarzy.
-Choć pokaże Ci twój pokój.-uśmiechnęłam się i złapałam kuzynkę za rękę prowadząc ją po schodach.
-O to twój pokój.-otworzyłam drzwi i razem z Marceliną weszłyśmy do środka. Dziewczyna stała w miejscu przypatrując się pokojowi.
-I jak Ci się podoba?-zapytała mama, która przyniosła walizkę.
-Jest piękny.-powiedziała.
-To my Cię zostawimy samą, rozpakuj się i przyjdź zaraz na obiad.-uśmiechnęła się. Nigdy nie widziała, swojej mamy takiej szczęśliwej, widocznie cieszy się z przyjazdu Marcy. Razem z rodzicielka zeszłyśmy na dół.
-Mamo, a Marcelina będzie chodzić rzem ze mną do klasy?
-Tak, już wszystko ustalone. Mam nadzieję że pokarzesz jej trochę miasta, co?
-Jasne, zaraz po obiedzie zabieram ją do skate parku.
-Już jestem, wy tu macie skate park?-do kuchni weszła Marcy.
-Żeby tylko jeden.-roześmiałam się.
-Dobra, dobra chodźcie jeść.-powiedziała mama.
Paulina:
Obudziłam się pod wieczór i od razu włączyłam telefon. Nigdy w życiu nie miałam tylu wiadomości. Dowiedziałam się że kuzynka Anki jest już na miejscu, nie mogę się doczekać kiedy ją poznam.
********************************************************************
Jest i piąty rozdział :) Jest mi bardzo wstyd że wstawiam rozdział dopiero po miesiącu ale są wakacje i ciężko mi było coś napisać, dlatego bardzo przepraszam i postaram się kolejny rozdział dodać szybciej, a i dodałam nowych bohaterów. Zapraszam do komentowania ♥♥♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz