"Moja szybka reakcja pozwoliła nam nie upaść na ziemię za to byliśmy bardzo blisko, nasze usta prawie się stykały gdy..."
Usłyszeliśmy krzyki jakiś dziewczyn.
-Leo, Leo!- pobiegła jedna w naszą stronę a za nią cztery kolejne. Szybko odsunęłam się od chłopaka i zeszłam na bok. Leo zaczął się z nimi przytulać i robić zdjęcia. Nie czekając pobiegłam w stronę domu.
-Co ja sobie wyobrażałam?-pomyślałam.-Że będę z gwiazdą? Przecież on ma miliony fanek i każda marzy żeby z nim być. Doszłam do domu i od razu poszłam do swojego pokoju, cała zapłakana rzuciłam się na łóżko.
Paulina:
-Może się gdzieś przejdziemy?-zapytał blondyn.
-Jasne, tylko muszę się przebrać.-wstałam z łóżka i podeszłam do szafy. Otworzyłam drzwiczki gdy wypadła z niej moja gitara. Szybko podniosłam ją z ziemi i próbowałam schować na miejscę.
-Mogę?-chłopak wstał z łóżka.
-Tak, tak.-podałam mu przedmiot. Charlie usiadł i zaczął grać shining star. Po skończeniu chłopak zapytał:
-Umiesz grać?
-Nie, kiedyś chciałam się nauczyć ale mi przeszło a teraz jestem za stara.
-Nigdy nie jest się za starym na muzykę. Choć pokażę Ci.-Charls podał mi gitarę i usiadł koło mnie.
-Jedną rękę daj tu, na górne struny a drugą na dolne. Właśnie tak, teraz przyciśnij górne struny.-blondyn przyłożył rękę do mojej i spojrzał mi w prosto w oczy, zrobiłam to samo zerkając na jego usta. Zamiast pociągnąć za strunę przybliżyłam się do niego. Już mieliśmy zetknąć swoje usta ze sobą gdy usłyszałam kroki. Z prędkością światła odsunęłam się od niego i pobiegłam w stronę drzwi.
-Cześć.-do pokoju weszła mama.-Oo, nie przeszkadzam?
-Nie, nie i tak już idziemy.-odpowiedziałam i pociągnęłam chłopaka za rękę. Wyszliśmy z domu i skierowaliśmy się w stronę parku. Całą drogę rozmawialiśmy, można powiedzieć że o wszystkim. Doszliśmy na miejsce, wybraliśmy pierwszą lepszą ławkę i usiedliśmy. Po ponad 20 minutach ściemniło się i zaczął padać deszcz. Kurcze, akurat teraz.
-Idziemy?-zapytałam.
-Tak, chodźmy ale weź to.-podał mi swoją bluzę.
-Nie mogę, będziesz chory.-zaprotestowałam.
-Nie gadaj, tylko ubieraj bo zmokniesz.
Ania:
Zasnęłam. Obudziłam się po godzinie a dokładniej to dzwonek do drzwi mnie obudził. Szybko zbiegłam ze schodów zastanawiając się kto to może być. Otworzyłam drzwi a za nimi ujrzałam bruneta.
-Leo? Co ty tutaj robisz?
-Zostawiłaś deskę.-wyciągnął zza pleców przedmiot i mi go podał.
-Mogę wejść?-zapytał.
-Jasne.-sama nie wiem czemu go wpuściłam chciałam powiedzieć nie ale nie umiałam mu odmówić.
-Ania, ty płakałaś?-zapytał z przejęciem.
-Ja? Nie, no coś ty, niby czemu?
-Bo poszłaś sobie, myślałem że coś się stało.
-Nie, nic się nie stało.-uśmiechnęłam się.
-Okey, to ja już pójdę bo zaczyna padać.-podszedł do drzwi.
-Nie, zostań jeszcze się przeziębisz a mojej mamy jeszcze nie ma.
-Nie chcę się narzucać.
-Chodź.-pociągnęłam go za rękaw.-I tak wystarczająco zmokłeś.
-Okey.-chłopak ściągnął bluzę i buty.
-To ja idę zrobić jakąś kolację.-oznajmiłam.
-To ja dzwonię do mamy i idę Ci pomóc.
-Dobrze.-powiedziałam i poszłam do kuchni.
-Już jestem.-podszedł w moją stronę.-I mam dla Ciebie niespodziankę.
-Oo to opowiadaj.
-Po kolacji.-uśmiechnął się.
-Hah okey.-zaczęłam kroić pomidora.
-Pomóc Ci?
-Jakbyś mógł to w chlebaku jest chleb, za tobą deska a tam w szufladzie nóż.
-Okey.-uśmiechnął się i wykonał polecenie. Kończyłam już kroić gdy usłyszałam krzyk.
-Ałł!-zerwałam się i podeszłam do bruneta.
-Co się stało?
-Nic, tylko lekko skaleczyłem się w dłoń.
-Lekko? Człowieku krew Ci się leje jak wodospad. Chodź do łazienki tam mam apteczkę.
Po opatrzeniu dłoni Leo wróciliśmy do kuchni.
-Mówiłam Ci już że jesteś ciamajdą?
-Tak, już drugi raz dzisiaj.
-Hah, chodźmy już jeść.
Po kolacji poszliśmy do mojego pokoju.
-I co z tą niespodzianką?-usiadłam na łóżku.
-Będziemy chodzić razem do klasy.
-Naprawdę?
-Tak.-uśmiechnął się.
-To super.-wstałam i się do niego przytuliłam.-Dobra to ja idę pod prysznic, będę za 15 minut.
-Okey, to czekam.-mrugnął do mnie.
Paulina:
W połowie drogi rozpadało się jeszcze bardziej więc zaczęliśmy biec aż dotarliśmy pod mój dom.
-Dziękuję.-już miałam ściągać bluzę gdy ten zaprotestował.
-Oddasz mi jutro.-uśmiechnął się. Spojrzałam mu w oczy i przybliżyłam. Chłopak nie czekając na kolejny mój ruch pocałował mnie. Czułam się jak w siódmym niebie póki nie ocknęłam się że jestem cała mokra. Odsunęłam się od niego, uśmiechnęłam i przytuliłam po czym poszłam do domu.
Ania:
Przebrałam się i wyszłam z łazienki. Leo siedział na łóżku i szukał czegoś na telefonie.
-Już jestem, włączamy jakiś film?
-Pewnie, może "Gwiazd naszych wina"?
-Taak, uwielbiam to.
-Okey, to już włączam.
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam ale obudziłam się bardzo wcześnie, Leo jeszcze spał. Bez żadnego hałasowania zeszłam na dół gdzie siedziała moja mama to co robiła bardzo mnie zdziwiło...
********************************************************************
Jest i trzeci rozdział :) przepraszam że tak późno, nie miałam czasu ale jednak udało mi się coś skleić. Zapraszam do komentowania miśki xx
co robiła jej mama ? kurde wstawiaj kolejny bo umieram z ciekawości
OdpowiedzUsuń<3