Nowy dzień. Rano.
Paulina:
Wyciągnęłam z szafy jeansy, biały top i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam się, ubrałam wybrane ubranie i zrobiłam lekki makijaż. Włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Gotowa do wyjścia zeszłam na dół na śniadanie.
Ania:
Wzięłam z szafy czarne rurki, czerwoną koszulę i poszłam do łazienki. Wyszykowana zeszłam na dół gdzie już nikogo nie było.
Paulina:
Do szkoły mam pięć minut drogi więc wcale się nie śpieszyłam.
-Hej mała-usłyszałam nie znajomy głos zza pleców. Odwróciłam się i zobaczyłam wysokiego bruneta. Ignorując jego słowa poszłam dalej.
-Może byś mi odpowiedziała?-złapał mnie za nadgarstki i przysunął do siebie.
-Puść mnie-krzyknęłam.
-A jak nie, to co?-uśmiechnął się cwaniacko.
-To zacznę krzyczeć-odpowiedziałam przez zęby. Nic nie mówiąc ścisnął mnie jeszcze bardziej.
-Ałł, to boli-zaczęłam wrzeszczeć i się szarpać. Naprawdę nikt tego nie widział?
-Zostaw ją-usłyszałam dość znany mi głos. Przecież to... to Charlie. Dobrze myślałam, moim oczom ukazał się wysoki blondyn. Nie znajomy odsunął mnie od siebie nadal trzymając mnie za nadgarstki.
-A co zabronisz mi?-zapytał lekceważąco i puścił moje ręce.
-Spieprzaj stąd-powiedział blondyn. Nieznajomy nic nie mówiąc odszedł a Charlie odwrócił się w moja stronę.
-O matko Charlie, dziękuję-powiedziałam i się do niego przytuliłam co on odwzajemnił.
-Wiesz jak mam na imię?-zapytał nie oczekując odpowiedzi.
-Tak, uwielbiam Was.
-To może się dzisiaj spotkamy?-zapytał nieśmiało.
-Przedstawię Ci Leo-dodał.
-Tak, tak-odpowiedziałam-Tylko teraz mam szkołę i zaraz się spóźnię.
-To przyjdziemy po Cibie pod szkołę o 13,okey?
-Okey
-Do zobaczenia-powiedział i mnie przytulił.
-Do zobaczenia-odpowiedziałam i poszłam do szkoły.
Do dzwonka zostały 3 minuty. Mogło być gorzej. Z szatni poszłam do klasy gdzie czekała już Ania.
-Hej-powiedziała.
-Cześć-odpowiedziałam.
-Co ty taka szczęśliwa?
-Nie zgadniesz kogo przed chwilą spotkałam.
-No kogo?
-Charliego. Tak tego Charliego, Charliego Lenehan.
-O kurwa, naprawdę?
-Tak i jeszcze jesteśmy z nimi umówione po szkolę.
-O matko, ale jak go spotkałaś?
-A bo jakiś chłopak mnie zaczepił i zaczął się ze mną szarpać a Charlie mnie uratował a na koniec przytulił.
-O jejku, jakie to słodkie. Aww
-Słodkie? Bo ktoś mnie zaczepiał?-zapytałam.
-Haha ale Charlie Cię uratował.-wybuchnęła śmiechem gdy zadzwonił dzwonek. Pierwsza lekcja? Matematyka.
-Wyciągamy kartki i piszemy kartkówkę-oznajmiła nauczycielka.
-Nieee-krzyknęła cała klasa.
-Umiesz?-zapytałam Ani.
-Umiem, nie martw się.-odpowiedziała.
-To dobrze.
Napisałam już ten mini sprawdzian i poszłam odnieść gdy nagle znalazłam się na podłodze. Tak. Ktoś podstawił mi nogę. No tak, mogłam się tego spodziewać był to Sebastian, kiedyś chciał się ze mną umówić ale go olałam, od tej pory wyżywa się na mnie. Nie zwlekając wstałam i powiedziałam:
-Dość długie nogi masz jak na chłopaka, spokojnie mógł byś być dziewczyną Seba.
Cała klasa wybuchnęła śmiechem a Sebastian zrobił się czerwony. Reszta lekcji minęła szybko, nim się obejrzałyśmy a przed szkołą czekał już Charlie i Leo. Szybko pobiegłyśmy do nich i rzuciłyśmy się w ramiona, co oni odwzajemnili po czym poszliśmy się przejść do parku. Całą drogę rozmawialiśmy, tak dużo się o nich dowiedziałyśmy ale od tej innej strony, strony normalnego człowieka. Nadal nie mogę w to uwierzyć oni są tacy wspaniali a zwłaszcza Charlie, taki nie śmiały a zarazem słodki. Kiedy zrobiło się już późno, chłopcy odprowadzili nas do domu. Wymieniliśmy się telefonami po czym przytulili nas i poszli. Nie czekając dłużej poszłam do swojego domu gdzie czekała już na mnie zniecierpliwiona mama.
-Gdzie ty byłaś?-zapytała.
-Yyyy... byłam u Ani, robiłyśmy prezentację na polski i trochę się zasiedziałam.-odpowiedziałam.
-No dobrze, zjesz coś?
-Nie, nie jestem głodna.
Nie lubię okłamywać mamy, ale nie uwierzyłaby mi że byłam z chłopakami z BAM, zresztą nie chciałabym żeby o tym wiedziała. Poszłam do swojego pokoju po czym włączyłam swoją ulubioną muzykę, wzięłam piżamę i poszłam pod prysznic. Dobrze mi to zrobiło, mogłam się odprężyć po dzisiejszych wydarzeniach. Po prysznicu od razu poszłam pod kołdrę po czym wzięłam telefon. Jedna wiadomość, to od Charliego.
Od: Charlie
Hej :)
Do: Charlie
No hej :)
I tak rozmowa ciągnęła się do 2 nad ranem kiedy postanowiliśmy pójść już spać. Oczywiście umówiliśmy się że jutro... to znaczy dzisiaj się spotkamy.
Ania:
Po spotkaniu z chłopakami poszłam do swojego domu. Mama już dawno poszła spać no bo przecież jutro musi wstać do pracy. Ehhh nawet nie zapyta się mnie gdzie byłam? Czy jest mi źle? Czy jestem szczęśliwa? Tak, tym razem jestem mega szczęśliwa, tak się cieszę że ich spotkałam i ten Leo, cudowny. Z rozmyśleń wyrwał mnie dzwonek telefonu. Był to SMS od Leo.
Od: Leo
Cześć ;)
Do: Leo
Hej
Nie minęło dużo czasu a Leo musiał iść pomóc mamie, sama nie wiem w czym ale to takie słodkie, hyh pomocnik. Chwilę później znużył mnie głęboki sen.
**********************************************************************************
I mamy pierwszy rozdział, mam nadzieję że wam się spodoba.
Zapraszam do komentowania ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz